– Poród był moją porażką. Z jednej strony cieszyłam się, że mam zdrowe dziecko, a z drugiej się obwiniałam. Wmawiałam sobie, że gdybym prowadziła zdrowszy tryb życia, nie miałabym nadciśnienia i mogłabym urodzić naturalnie – wspomina Ewa Szymankiewicz.

– Zapamiętałam bezsilność. Byłam obdartą z godności małą dziewczynką, która nie może zająć się swoim dzieckiem, bo po cesarskim cięciu nie ma na to siły. Sama wymagałam pomocy – opowiada Joanna Janaszek prowadząca blog dla rodziców antoonóvka.pl.

Obie wiedziały, że chcą urodzić kolejne dziecko. I że zrobią wszystko, żeby przyszło na świat drogami natury.

Jak można tak nie mieć siły?

Joanna miała 21 lat, gdy dowiedziała się, że jest w ciąży. – Nie byłam na to przygotowana. Mówiłam sobie, że muszę przetrwać poród, nie myślałam o nim, nie przygotowywałam się. Chciałam mieć to po prostu za sobą – opowiada.

Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej