Janina D. od kilku tygodni nie jest już powiatowym lekarzem weterynarii w Jędrzejowie. Najpierw została zawieszona, a potem odwołana. Świętokrzyski wojewódzki lekarz weterynarii Tadeusz Kulkiewicz przyznaje, że był w tym pewien „komponent dyscyplinarny”.

– Jak rozumieć to dziwne określenie? – pytam.

– Nie wiem, po co tak drążyć – dziwi się Kulkiewicz.

Po chwili przyznaje, że odwołanie przygotował prawnik i że został zastosowany w nim artykuł 52 Kodeksu pracy, czyli tryb dyscyplinarny. Tłumaczy, że „wymagała tego sytuacja”.

To dzięki drążeniu różnych osób udało się odkryć, że Janina D. narobiła sobie i innym sporo problemów.

Skradziona tożsamość

Na początku było niedowierzanie. Pierwsi windykatorzy do pracowników inspekcji zaczęli zgłaszać się jeszcze przed Wielkanocą. Informowali o długach. Mówili, że trzeba je spłacić.

– Jakie długi?! – nie mogli się nadziwić rzekomi dłużnicy. Szybko okazało się, że o pomyłce nie ma mowy.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej