Tekst ukazał się w „Gazecie Wyborczej” 12 czerwca 1998 roku

Z fotografii uśmiecha się dziewczyna o piwnych oczach, z burzą ciemnych, kręconych włosów. Zgrabną sylwetkę opina krótka sukienka w kwiatki przepasana szarfą z napisem „Miss szkoły”. Zdjęcie zrobiono w ubiegłym roku. Justyna ma na nim 13 lat, choć wygląda na 15-16.

– To wielki talent – mówi Mirosław Piskorz, jej trener z klubu sportowego Orzeł w Wierzbicy. – Jest bratanicą Włodka Zawadzkiego, mistrza olimpijskiego z Atlanty. Zapasy i wolę walki ma we krwi, tak jak on. W tym roku szła jak burza: wygrywała w pięknym stylu wszystkie zawody, a po zwycięstwie na Ogólnopolskiej Olimpiadzie w Sportach Halowych w Poznaniu dostała powołanie do kadry narodowej. Miała reprezentować Polskę na lipcowych mistrzostwach świata w Anglii, w klasie kadetek (kategoria wiekowa poniżej juniorek).

17 maja, w niedzielę po mszy, Justyna poszła do koleżanki w sąsiedniej wsi. Miała wrócić na obiad. Ktoś widział, jak znikła za zakrętem pustej drogi z Polan do Pomorzan.

Pozostało 90% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej