Chodzi o wydarzenia z połowy lipca. Antyaborcyjną wystawę na placu kościelnym przy kieleckim kościele garnizonowym ustawiła warszawska fundacja Pro – Prawo do Życia. Na planszach były m.in. porozrywane płody z napisami, że to ofiary aborcji, a także zdjęcie Adolfa Hitlera z napisem: „Aborcja dla Polek zalegalizowana przez Hitlera 9 marca 1943".

Zdjął ją Maksymilian Materna, kielecki restaurator, jeden ze współorganizatorów ubiegłorocznego referendum o odwołanie prezydenta miasta. Opowiadał, że dziecko jego znajomej było przerażone widokiem płodów z urwanymi kończynami. Relacjonował, że gdy nie udało mu się skontaktować z proboszczem, wszedł na ogólnodostępny plac kościoła, odciął plakaty i zawiózł na policję jako dowód popełnienia przestępstwa.

ZOBACZ TAKŻE: Zdjął drastyczną wystawę antyaborcyjną przy kościele. "Propagowała faszyzm i przemoc"

Pozostało 80% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej