W trakcie procesu pozostawała niewzruszona. Nie reagowała w żaden sposób, gdy matka zamordowanej Justyny wyła z rozpaczy i krzyczała: – Jak mogłaś to zrobić mojemu dziecku?!

Nie zareagowała nawet wtedy, gdy na sali sądowej mdlała jej własna matka. Nic. Zero emocji. Jako dziennikarze, obserwatorzy procesu, czekaliśmy, kiedy pęknie. Będzie płakać albo wykrzyczy, że to nie ona. Albo że żałuje i przeprasza za to, co się stało. Nie pękła. Nie płakała, nie krzyczała.

– Dumna, wyniosła, żadnej skruchy – podkreślała podczas głosów końcowych prokurator Ewa Nowak.

Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej