To finał jednej z najgłośniejszych historii kryminalnych ostatnich lat w regionie.

We wtorek sąd skazał 38-letniego Kamila T. na 25 lat więzienia. Uznał, że zabijając Annę, działał w zamiarze bezpośrednim. Nie ma jednak dowodów, że zabójstwo wcześniej planował.

Prokurator Tomasz Rurarz, szef skarżyskiej prokuratury, domagał się dożywocia. Obrońca Kamila T. chciał 15 lat więzienia. 

Sąd uznał jednak, że obie proponowane kary nie są adekwatne i skazał mężczyznę na 25 lat więzienia. Nie tylko za zabójstwo, ale też za znęcanie się nad żoną tuż przed śmiercią (w czasie od 13 lutego 2014 r.). Dodatkowo orzekł, że Kamil T. ma wypłacić rodzinie zmarłej Anny (rodzicom i dwóm siostrom) w sumie 250 tys. zł zadośćuczynienia. Wyrok jest nieprawomocny.

Sąd: Działał w sposób brutalny

4 kwietnia 2014 r., wieczorem, mężczyzna przyszedł do mieszkania przy ul. Hauke-Bosaka w Starachowicach. Mieszkał tam razem z żoną, ale kilka dni wcześniej wyprowadził się. Wywiązała się kłótnia.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej