Termin zabiegu wyznaczono na 31 stycznia 2013 roku. Kobieta – na co dzień położna w szpitalu przy ul. Prostej – trafiła na oddział dzień wcześniej. Miała mieć usuniętego mięśniaka macicy.

Kobieta zmarła po kilku dniach

W trakcie wprowadzania do znieczulenia doszło u niej do zatrzymania krążenia, śpiączki i masywnego obrzęku mózgu. Zmarła po kilku dniach. „Przyczyną nagłego zatrzymania krążenia było nieprawidłowe podłączenie i przyłączenie przewodów gazowych w aparacie do znieczulania, których zadaniem był transport powietrza i gazów medycznych do wentylacji” – uznał sąd.

Za te czynności odpowiadali anestezjolog i pielęgniarka anestezjologiczna.

Jak to możliwe, że doszło do takiego błędu? Dyrektor szpitala Rafał Szpak nie chce opowiadać o okolicznościach samego zdarzenia. Zwraca jedynie uwagę, że mogła zawinić sama aparatura.

Dyrektor: Zdarzenie wybitnie incydentalne

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej