We wtorek odbyła się kolejna rozprawa w procesie ratowników z basenu „Mors” przy ul. Marszałkowskiej w Kielcach. Sławomir J. i Robert K. zostali oskarżeni przez prokuraturę o narażenie na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia 27-letniego Tomasza.

Ten ostatni był miłośnikiem sportu, w tym pływania, gór i piłki nożnej. Działał w grupie ultras Korony Kielce.

Kluczowe pytanie brzmi: Jak to się stało, że 13 listopada 2017 roku po godz. 21 ratownicy nie zauważyli potrzebującego pomocy człowieka?

Pod wodą przez kilka minut

– W wyniku tonięcia [u Tomasza – red.] doszło do niedotlenienia ośrodkowego układu nerwowego z wystąpieniem niewydolności oddechowej i krążeniowej – relacjonował przed sądem Grzegorz Lembas, biegły z zakresu medycyny sądowej. Jak określił, konsekwencją tego jest ciężka długotrwała choroba.

Doktor Lembas ocenił, że Tomasz pod wodą mógł przebywać kilka minut – być może trzy albo cztery.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej