Wiosną do stowarzyszenia Pogotowie dla Zwierząt z Wielkopolski zgłosiła się osoba, która kupiła buldoga francuskiego z hodowli w powiecie kieleckim. Pies był chory. Jego właściciel zwracał uwagę na złe warunki panujące w hodowli.

– Razem z lekarzem weterynarii pojechaliśmy na miejsce. Psy były w piwnicy, w której panował chłód. Część z nich chorowała, miały zapalenie uszu – opowiada Grzegorz Bielawski ze stowarzyszenia.

Dwa z ośmiu buldogów zostały odebrane właścicielowi, a sprawę skierowano do prokuratury.

W aktach znaleźli projekt

Śledczy nie dopatrzyli się przestępstwa, sprawa została umorzona. Ale stowarzyszenie od tej decyzji odwołało się do sądu. Termin posiedzenia wyznaczono na czwartek 8 listopada.

Dwa tygodnie wcześniej przedstawiciele stowarzyszenia wystąpili do sądu o wgląd do akt. – Zdziwiliśmy się, bo w aktach znaleźliśmy projekt postanowienia datowany na 8 listopada. Był dla nas niekorzystny, sąd potrzymał decyzję o umorzeniu postępowania. Jeszcze przed posiedzeniem, na którym mieliśmy zostać przesłuchani – opowiada Bielawski.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej