Współpracownicy Bogdana Wenty żartują, że tę decyzję już dawno podjęli kibice, skandując podczas meczów piłki ręcznej „Wenta na prezydenta”.

Najpierw jednak powstało Stowarzyszenie „Projekt Świętokrzyskie”.

– Pewnego dnia powiedziałam: „Bogdan, zakładamy stowarzyszenie”. Był zaskoczony, ale przekonałam go i rozpoczęliśmy przygotowania – opowiada Danuta Papaj, najbliższa współpracownica nowego prezydenta Kielc, dyrektorka jego europoselskiego biura i wiceszefowa Projektu Świętokrzyskie.

– Nie było tak, że wymyśliliśmy sobie, że Bogdan Wenta będzie prezydentem, a potem zakładamy stowarzyszenie. Zwróciliśmy uwagę na potencjał ludzi, którzy je tworzyli, i ich chęć zmiany nie tylko miasta, ale i województwa. To czemu tego nie wykorzystać i nie wystartować w wyborach? – dodaje Robert Kaszuba, który z list PŚ zdobył mandat radnego powiatowego.

Sam Wenta zapewnia, że o swoim starcie zdecydował już po utworzenie Projektu Świętokrzyskie. – Stowarzyszenie nie było pomysłem w stronę prezydentury, mówię szczerze. Ten pomysł urodził się później, podczas spotkań, nie tylko w Kielcach. Zdecydowałem się w zeszłym roku, natomiast to dorastało, gdy słyszałem kolejne pytania o start i sam się zacząłem zastanawiać – mówi.

Pozostało 89% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej