Jak informowaliśmy w „Wyborczej”, pracownicy wydziałów łączności wojewódzkich urzędów spraw wewnętrznych, w strukturach których w latach 1983-90 znajdowały się Milicja Obywatelska i Służba Bezpieczeństwa, są traktowani jak funkcjonariusze tej drugiej, choć nosili legitymacje milicjantów. Nadzór nad tymi wydziałami mieli bowiem zastępcy szefów WUSW ds. SB.

Instytut Pamięci Narodowej uznał, że służyli w organach bezpieczeństwa państwa PRL, do których zalicza się SB, a milicji nie. W wyniku tego już dwukrotnie obniżano im emerytury.

Wszystkie składy uznały, że nie byli esbekami

Nie chcą się z przypisaniem do SB pogodzić. Złożyli oświadczenia, że nie byli funkcjonariuszami organów bezpieczeństwa państwa w rozumieniu ustawy lustracyjnej i poddali się autolustracji. Sąd Okręgowy w Kielcach rozpatrywał w tym roku 12 takich spraw. Dziesięć dotyczyło byłych pracowników wydziału łączności kieleckiego WUSW, a dwie osób, które pracowały w takim wydziale w Radomiu, ale obecnie zamieszkują na terenie województwa świętokrzyskiego.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej