– Oddawaliśmy krew. A kto nie mógł, brał urlop na żądanie – opowiada jedna z pracownic MOPR-u w Kielcach.

I dodaje, że to część ogólnopolskiej akcji „Pomoc społeczna się wykrwawia”, w piątek do pracy nie przyszli również pracownicy pomocy społecznej z innych miast. W październiku ubiegłego roku protestowali w Warszawie, później przez tydzień chodzili do pracy ubrani na czarno.

O co walczą? Przede wszystkim o wyższe zarobki. Jak informowaliśmy, w ubiegłym roku pracownicy kieleckiego MOPR-u po raz pierwszy od lat nie dostali dodatkowych pieniędzy na zorganizowanie świąt Bożego Narodzenia. Dyrektor MOPR w Kielcach Marek Scelina tłumaczył wówczas, że rok wcześniej cała załoga dostała po 300 zł podwyżki, co bardzo obciążyło budżet instytucji. Na koniec ubiegłego roku średnia pensja w MOPR wynosiła 4113 zł brutto.

Młodzi zarabiają najmniej

– Młodzi pracownicy zwykle dostają najniższą pensję. Bywa, że zarabiają mniej, niż wynosi pomoc, którą przyznają swoim podopiecznym. A przecież wchodzimy w bardzo trudne środowiska, niebezpieczne. Zabezpieczamy dzieci, co jest bardzo obciążające psychicznie – podkreśla nasza rozmówczyni.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej