- Łomot na klatce był okropny. Jakby coś ciężkiego upadło. Wcześniej, jak byłam na spacerze, słyszałam płacz dziecka i kobiety - opowiadała jedna z lokatorek pierwszej klatki bloku przy ul. Winnickiej 6. Sześciokondygnacyjny budynek jako jedyny w okolicy ma windę. Mieszkańcy mówią, że są tu też długie korytarze. Przed blokiem dziedziniec - w części służy do spacerów, a w części jako miejsca parkingowe. 

To samo centrum Kielc - naprzeciwko Kieleckiego Centrum Kultury.

Damian Janus z biura prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Kielcach mówi, że dramat na klatce schodowej wydarzył się po godz. 13. - Mieszkańcy usłyszeli dziwne, niepokojące dźwięki. Gdy wyszli na zewnątrz, okazało się, że na samym dole, przy schodach, leżą kobieta i małe dziecko - opowiada policjant.

Na miejsce sąsiedzi wezwali policję i pogotowie. Załoga karetki pogotowia prowadziła reanimację.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej