Na fakt, że nie ma nowego przystanku przy ul. Seminaryjskiej, niedaleko siedziby Narodowego Funduszu Zdrowia, zwróciła uwagę czytelniczka. – Ładnych kilka miesięcy temu wjechał w niego samochód. Akurat wracałam z pracy i widziałam czarne auto chyba na warszawskich numerach. Na miejscu było też sporo samochodów policyjnych i strażackich – mówi kobieta.

Dziwi się, że przystanek nadal nie wrócił na miejsce. – O samym wypadku jest dziwnie cicho, a to przecież centrum miasta – dodaje.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej