Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Pierwsza Kielecka Masa Krytyczna, czyli comiesięczna demonstracja rowerzystów domagających się wygodnej i bezpiecznej infrastruktury, odbyła się siedem lat temu. Od tego czasu w każdą ostatnią środę miesiąca mniej lub bardziej liczna grupa przejeżdża przez miasto. Bywało nawet kilkaset osób.

Michał Karoński, jeden z organizatorów masy, śmieje się, że właśnie zimą najlepiej widać, jak zmieniło się podejście kielczan do jazdy na rowerze. – Kiedyś w mroźnym lutym było po sześć osób. Teraz jest po 40 – podkreśla.

Zresztą widać, że osób jeżdżących na rowerach jest coraz więcej. – Może to trochę efekt mody, ale przede wszystkim często rower to najszybszy i najwygodniejszy sposób poruszania się po mieście – mówi Kamil Piwowarski, współorganizator KMK.

To właśnie osoby działające wokół Kieleckiej Masy Krytycznej wylicytowały okładkę „Tygodnika Kielce” na aukcji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. – Sam cel licytacji jest szczytny, a my chcemy dotrzeć z naszymi pomysłami do jak największej liczby osób i je spopularyzować – mówi Grzegorz Borek, współorganizator KMK.

Zespół już jest, potrzebne dokumenty

Nasi rozmówcy tłumaczą, że zależy im przede wszystkim na poprawie infrastruktury. Bo to zachęci kolejne osoby do codziennego korzystania z roweru. Podkreślają, że Kielce przy swojej wielkości świetnie nadają do tego, żeby zastosować najlepsze rozwiązania z innych miast i przy stosunkowo niedużych nakładach poprawić infrastrukturę rowerową. – Mamy szansę, żeby hasło „Całe Kielce na rowery” stało się faktem – ocenia Agata Stachurska z Kieleckiej Masy Krytycznej.

Ich zdaniem miasto powinno przyjąć dwa dokumenty: standardy rowerowe i plan rozwoju infrastruktury. O pierwszym z nich, który określa, jakie parametry i rozwiązania techniczne należy stosować przy wykonywaniu dróg rowerowych, mówi się w stolicy województwa od kilkunastu lat.

– Teraz temat wrócił z nową siłą – mówi Michał Karoński. Ma na myśli powołanie miejskiego zespołu do spraw polityki rowerowej, składającego się z urzędników i przedstawicieli środowiska cyklistów. – Mamy zielone światło dla opracowania takiego dokumentu, który będzie przeznaczony przede wszystkim dla projektantów. Pozwoli to zamknąć wreszcie dyskusje na pewne tematy. Czasami bowiem detale powodują, że jazda rowerem jest bardzo utrudniona – tłumaczy.

Tomasz Zboch, pełnomocnik prezydenta Kielc do spraw infrastruktury rowerowej i przewodniczący zespołu, potwierdza, że takie rozmowy trwają. – Prawdopodobnie powstanie dokument w formie wytycznych dla projektantów i będzie obejmował zarówno infrastrukturę dla pieszych, jak i rowerzystów. Wszystko po to, by całość była spójna – mówi Zboch.

Najpierw korytarze, później drogi rowerowe

Zdaniem KMK brak standardów powoduje, że dziś zajmują się głównie „gaszeniem pożarów”, czyli poprawianiem starych projektów. Tak jest na przykład przy przebudowie skrzyżowania al. Tysiąclecia Państwa Polskiego i al. Solidarności.

Drugi dokument to plan rozwoju infrastruktury rowerowej. – To nie musi być szczegółowy opis i lokalizacja każdego elementu koniecznej infrastruktury, ale wyznaczenie korytarzy. Dokument powinien być jednak na tyle mocno ugruntowany, żeby uwzględniano go choćby podczas prac nad planami zagospodarowania przestrzennego – tłumaczy Piwowarski.

W praktyce chodzi o wskagzanie najważniejszych tras między osiedlami, a z czasem ich realizację przez budowę dróg rowerowych.

– To nie zawsze muszą być kosztowne inwestycje. Czasami w pierwszym etapie wystarczy dostawienie znaków czy wyznaczenie na istniejącej jezdni pasów do jazdy rowerem. Tak można zrobić na ul. Okrzei, gdzie jest mały ruch samochodów oraz wystarczająco szeroko na wyznaczenie takich pasów – mówi Grzegorz Borek.

Rowerzyści tłumaczą, że pomimo trwających od lat inwestycji w infrastrukturę rowerową to ciągle poszatkowane fragmenty.

Poważny problem na skrzyżowaniach

Dobrze widać to przy okazji trwającej przebudowy ulic Witosa i Zagnańskiej. Po zakończeniu tej inwestycji będzie można teoretycznie dojechać wygodnie rowerem od Dąbrowy do centrum miasta. Wciąż jednak pozostaje problem z przekroczeniem ulicy Jesionowej, bo nie ma wygodnego połączenia z prowadzącą prosto do centrum ulicą Okrzei.

– Niestety, niektóre złe rozwiązania będą prawdopodobnie utrwalone na lata przy okazji wdrażania systemu ITS – ocenia Kamil Piwowarski. System ten obejmuje bowiem kilkadziesiąt skrzyżowań.

Chodzi o pozostawienie bezkolizyjnych prawoskrętów z wysepką. – To powoduje, że rowerzysta czy pieszy, żeby pokonać je na wprost, będzie musiał czekać dwa, trzy cykle zmiany świateł – tłumaczy Piwowarski.

Fot. Paweł Małecki / Agencja Gazeta

Doskonale widać to na stosunkowo niedawno remontowanym skrzyżowaniu al. IX Wieków Kielc i ul. Nowy Świat. Osoba idąca wzdłuż alei musi czekać najpierw na zielone światło na prawoskręcie, a następnie, by przejść przez główną część ul. Nowy Świat, na kolejną zmianę. Kierowcy mogą przejechać przy jednej zmianie.

– Takich skrzyżowań jest w Kielcach znacznie więcej, dla przykładu na ul. Źródłowej, Bohaterów Warszawy, Zagórskiej, Sandomierskiej i Orkana. Efekt jest taki, że wiele osób ignoruje sygnalizację właśnie na prawoskrętach, co też jest niebezpieczne – tłumaczy Marcin Adamczyk z KMK.

Tak jest w okolicy galerii Korona. Tymczasem tego problemu nie ma na skrzyżowaniu ulic Warszawskiej i al. Tysiąclecia Państwa Polskiego, obok Politechniki Świętokrzyskiej. Piesi mogą je pokonać przy jednej zmianie świateł.

– Faktycznie, geometria większości skrzyżowań ze względu na koszty nie zostanie zmieniona. Postaramy się jednak zniwelować problem odpowiednią korektą sterowania sygnalizacją – zapowiada Tomasz Zboch.

– To, co zaprojektowano w ramach ITS-ów, byłoby OK, ale jako rozwiązanie tymczasowe, i to dziesięć lat temu – twierdzi Kamil Piwowarski. Jego zdaniem żadne zmiany w sygnalizacji nie pomogą, bo problem leży w geometrii tych rozwiązań.

Miasto w strefach „Tempo 30”

Cykliści od lat lobbują też za wprowadzeniem tak zwanych śluz rowerowych. Funkcjonują już one w innych miastach. I zachęcają do organizacji stref „ Tempo 30”, m.in. na osiedlach. Podkreślają, że nie chodzi tu tylko o wprowadzenie ograniczeń prędkości do 30 km na godz.

– Dobrze zorganizowana strefa jest bezpieczna dla wszystkich i eliminuje z osiedli ruch tranzytowy. A to znacznie ważniejsze niż tylko montaż progów zwalniających, które przy dużej liczbie samochodów są tylko bardziej uciążliwe ze względu na generowany hałas – tłumaczy Kamil Piwowarski.

Fot. Michał Karoński

Rozwiązaniem jest organizacja ruchu w formie pętli z wykorzystaniem dotychczasowych ulic, które po zmianie miałyby być jednokierunkowe. W efekcie na zwolnionym pasie można wyznaczyć dodatkowe, legalne miejsca parkingowe dla samochodów, a dla rowerzystów – kontrapasy. Dzięki czemu będą mieli krótszy odcinek do przejechania.

Skończcie z barierkami i wyrwikółkami

Najdłuższa jest jednak lista niewielkich poprawek. Takich jak obniżenie krawężników i rezygnacja z ustawiania szpecących miasto barierek czy biało-czerwonych słupków na rzecz tych elektrycznie opuszczanych czy donic z roślinnością.

Czasami by poprawić komfort poruszania się pieszych i rowerzystów, wystarczy zmiana ustawień świateł. Tak jest na zmodernizowanym skrzyżowaniu al. IX Wieków Kielc i Warszawskiej, gdzie teraz priorytet ma lewoskręt w al. IX Wieków Kielc. – W efekcie, żeby przejść do centrum wzdłuż ulicy Warszawskiej, trzeba czekać na dwie zmiany świateł. A wystarczyłoby wydłużyć cykl dla pieszych o jakieś 5-10 sekund – zauważa Kamil Piwowarski.

Nasi rozmówcy są zwolennikami legalnego wpuszczenia na deptak rowerzystów oraz jak najszerszego stosowania w centrum kontrapasów, które ułatwiłyby przejazd. Taki pas jest już na ul. Radiowej i nie dzieje się tam nic niepokojącego. Mało tego, to wyraźne ułatwienie dla cyklistów.

Liczą też, że miasto wreszcie zamontuje praktyczne stojaki dla rowerów.

– Teraz są w niektórych miejscach niefunkcjonalne spirale i tzw. wyrwikółka, gdzie łatwo o uszkodzenie roweru. Takie są nawet w reprezentacyjnym miejscu na rynku pod urzędem miasta. Poza tym, jeżeli rowerzyści nie mogą wjeżdżać na deptak, warto byłoby tuż przed samą ulicą Sienkiewicza ustawić stojaki na końcu miejsc parkingowych. Dzięki temu również kierowcom łatwiej będzie zauważyć pieszych – tłumaczy Michał Karoński.

Ten materiał został przygotowany przez Kielecką Masę Krytyczną, jednego ze zwycięzców aukcji „Gazety Wyborczej” dla Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Dochód 2301 zł z aukcji w całości zasilił tegoroczny finał WOŚP.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.